czwartek, 31 lipca 2014

♥ LBA ♥

Jejku, jejku! Jaką mam zaciesz! <33 Zostałam nominowana do LBA! ♥
Zostałam nominowana przez mojego skarba Wercikaa ( Fedemiła W moim serduszku ) . 
Nawet nie wiesz jak bardzo Ci jestem wdzięczna ;*
No to zaczynam xd




1. Jak zaczęło się Twoje blogowanie?
Na początku się długo zastanawiałam czy w ogóle dobrze robię, czy się nadaję.. ale w końcu uznałam, że zaryzykuję. Na początku mi szło totalnie źle, ale dzięki radom moich przyjaciół sądzę, że zaczęłam robić postępy. Gdyby nie przyjaciele i ich wsparcie i rady.. dziękuję.
2. Jak ważny jest dla Ciebie Twój blog?
Jest dla mnie bardzo ważny zwłaszcza, że wkładam w niego całe swoje małe serducho.
3. Komu najchętniej spojlerujesz?
No raczej nikomu xd
4. Jakie parringi preferujesz?
Fedemila 4ever ♥
5. Jakie blogi czytasz?
Dużo ich jest strasznie xp Ale są to Blogi o Fedemili oczywiście xd No ale wymienię 5 aktualnych nazw :>
1. Bracia Pasquarelli
2. Czy potrafisz jeszcze kochać? ♥
3. Si Es Por Amor ♥
4.Puedo morir de amor
5. ~No hay nada que no puedes consequir
6. Jak najlepiej się z Tobą porozumiewać? Przez jaki portal społecznościowy?
Ask.fm i GG. W ostateczności wp.pl / Wszystko jest w zakładce ,, Kontakt'' .
7. Jakie zdrobnienie swojego imienia lubisz najbardziej?
Po prostu Ola :) Ale lubię jak ktoś mówi na mnie Olcia, Oleńka itp ♥
8. Jak wyobrażasz sobie swoje blogowanie za jakieś 10 lat?
Nie wiem xd Nie myślę o tym. Myślę o teraźniejszości i o następnych rozdziałach ;D
9. Kto wie o tym, że prowadzisz bloga?
Ze znajomych w realu nikt i .. fajnie by było gdyby tak zostało. A z przyjaciół, których poznałam w internecie ( ♥ ) to Ty <3 , Kloczia <3 , Natka pietruszki <3 , Kociarka <3 , ~Veronica <3 , Nina <3 i chyba jeszcze trochę moich kochanych przyjaciół i chyba jeszcze kilka osób, których nie znam xD Te osoby, które wymieniłam wiedzą o co kaman, jeżeli chodzi o sposób ich napisania xd
10. Co lubisz robić, kiedy jesteś sama w domu?
Łohohoł! Ściągamy znajomych i robimy impreze! :D Haha.. nie no żartuję xd Tak właściwie to lubię jak jest cisza.. ale fajnie jak tak sama w domu puszczę na ful muzę i śpiewam tańczę xd
11. Jakie ciuchy lubisz nosić? 
Hmm.. Lubię się czasem wystroić, ale pod warunkiem, że ciuchy są wygodne :) Ja tam zawsze jestem na luzie i .. no i już :D Nie wydziwiam :>


  


No i już xd Nie wiem czy można nominować Blogi, które mnie nominowały, ale jeśli tak to wiedz Werciu, że Cię nominuję xD

Nominacje:

Pytania:
1. Skąd pomysł wziął się u Ciebie pomysł na Bloga?
2. Co Ci najczęściej pomaga w pisaniu rozdziałów?
3. Jakiej muzyki najczęściej słuchasz?
4. Masz jakiegoś zwierzaka?
5. Czy masz już jakieś plany na przyszłość?
6. Lubisz czytać książki?
7. Do jakich fandomów należysz?
8. Jako mała/y dziewczynka/chłopiec jakie bajki, seriale lubiłaś/lubiłeś?
9. Gdzie najwięcej spędzasz czasu? ( chodzi o portale społecznościowe) 
10. Co robisz gdy się denerwujesz?

-----------------------------------------------
No i koniec xd Nie myślcie sobie, że te Blogi, które wymieniłam są jedynymi, które czytam.. tak nie jest :D Tych Blogów w zakładce jest duużoo i każdy jest na swój sposób wyjątkowy i świetny! Jeszcze raz bardzo dziękuję Ci Wercia za nominacje i dziękuję wszystkim moim Przyjaciołom ♥
KOCHAM WAS! ღ ♡

środa, 30 lipca 2014

Rozdział 21 - Nie ważne to co na zewnątrz, ważne to co w środku.

Violetta:

Rano jak wstałam to energia mnie rozpierała. Tak wiem.. muszę powiedzieć tacie o wygranej tylko, że on jeszcze zabroni mi pojechać.. kurde.. tego nie przemyślałam. On robi awanturę o to, że przyszłam później niż powinnam.. zresztą to inna sprawa. No nic. Uszykowana zeszłam na dół by porozmawiać ze swoim tatą. Muszę zrobić ładne oczka, żeby wszystko było ok.

- Tatuś nie zgadniesz! Wygrałam konkurs! - krzyknęłam przytulając go
- Jaki konkurs, przepraszam? - zapytał surowo
- No.. ten na piosenkę.. - powiedziałam odsuwając się od niego
- I co?
- No i jadę do Barcelony tatuniuu - powiedziałam z uśmiechem jeszcze raz się do niego przytulając
- Przepraszam, że co?!  Sama?! - krzyknął odsuwając się ode mnie
- Ehh.. nie. Jadę ja, Leon, Ludmi i Fede. No i oczywiście jedziemy z opiekunek i na dodatek będziemy mieli drugiego opiekuna w Barcelonie. - tłumaczyłam się
- A ja?
- Co ty?
- Ja też jadę?
- Haha.. nie tatuś. Tak się składa, że to ja wygrałam, a nie ty. - powiedziałam robiąc chytry uśmiech.
- Kto będzie opiekunem..?
- Pablo na pewno nam dzisiaj powie. Na pewno on albo Antonio.. no albo ktoś z innych nauczycieli.
- Kiedy jedziesz i na ile?
- No tato.. dzisiaj się wszystkiego dowiem. - powiedziałam
- Jak przyjdziesz to mi masz wszystko powiedzieć i.. no zastanowię się.
- Oki tatku.. to ja zmykam. Buźki! - powiedziałam wychodząc

Ludmiła:

Prawie całą noc nie spałam. Nie mogłam się pogodzić z faktem, że wygrałam.. że pojadę z nim.. On miał nadzieję, że nie  wygramy tego konkursu.. peszek. Ciekawe czy on już wie.. pewnie go to nie interesuje.. pewnie nie chce wiedzieć. Szybko się wyszykowałam i zeszłam na dół do salonu. Moja mama już tam była i czytała gazetę ,, Glamour '' . Jak zawsze...

- Mama.. wygrałam. - powiedziałam leniwie nawet na nią nie patrząc
- Tak? Córciu, gratuluję! - powiedziała z uśmiechem wstając i odkładając gazetę.
- Ta.. super. - powiedziałam nalewając sobie pomarańczowy sok
- Musimy to jakoś uczcić!
- Ta.. może od razu zrobimy niezłą bibę na całe miasto, hm? - zapytałam ironicznie
- Wszystko co chcesz!
- Fajnie by było gdybyś nie urządzała jakichś imprez czy coś w tym stylu. Ja już lecę.. nara.
- Papa córciu!

Matko.. co to będzie za dzień? Na pewno jeden z najgorszych... Za pewnie Fede zwali na mnie całą winę, że wygraliśmy.. ale co ja poradzę, że jestem taka doskonała? Nie no dobra.. nie świrujmy. Nagle zadzwonił do mnie telefon. To był Leon.

- Halo? - zaczęłam
- Gratuluję wygranej Ludmi! - powiedział. W jego głosie dało się wyczuć mega szczęście.
- Taa dzięki.
- Fede też już wie, powiedziałem mu.
- Mam Ci za to dziękować?
- Widać, że ktoś nie w humorze.. to ja lepiej nie będę bardziej denerwować.. na razie.
- Nara.. - powiedziałam i się rozłączyłam.

Nawet się nie skapnęłam, że już była pod Studiem. Kiedy weszłam to zauważyłam Leona, Diega i Fede stojących przy tablicy ogłoszeń.. niestety mnie zauważyli. Podeszli do mnie razem z Federico, który się do mnie uśmiechał. O co kaman?

- No Ludmi, co się nie chwalisz? - zapytał Diego - Przecież chwalenie się to Twoje kolejne Hobby!
- Hahaha.. taa takie śmieszne, że aż wcale! - powiedziałam
- Oj no nie obrażaj się.. gratulujemy Ci z całego serca, haha! - krzyknął Diego
Myślałam, że się zaraz zapadnę pod ziemie ze złości i rozpaczy.
- Dobra, wystarczy już chyba tych gratulacji, co? Zabraknie Wam tchu by pogratulować waszej Violetcie. - powiedział Federico
- A no właśnie.. Viola! Chodźcie! Zaskoczymy ją jeszcze zanim wejdzie do Studia. - powiedział Diego
- Ja zaraz do Was dołączę. - powiedział Fede - Wszystko ok? - zwrócił się do mnie łapiąc mnie za przed ramię
- Tak.. a czemu?
- Uwierz mi.. tyle razy mi dokuczano i wiem jak to jest.
- Wszystko dobrze. Przepraszam, że wygraliśmy konkurs. - powiedziałam
- Hahaha, nie bądź śmieszna. Proszę Cię. Ja.. można powiedzieć, że ja się nawet cieszę. - powiedział z uśmiechem
- Serio?
- No tak, a czemu nie? Wszystko będzie dobrze jak nie będziemy mieć wspólnego pokoju. - powiedział, a na jego twarzy z każdym słowem powoli znikał uśmiech.
- Taa też bym nie wytrzymała.
- Ludmiła! - usłyszałam krzyk Violetty. Szła szybkim krokiem w moją stronę, a z nią szli Leon i Diego.
- No stary miałeś do nas dojść, nawet nie wiesz ile Cię ominęło. - powiedział Diego
- Serio..? Nie spodziewałbym się.. - odpowiedział Fede
- No Ludmi powiedz im coś - powiedziała wkurzona Viola
- Ja miałam gorzej. Na mnie się cała trójka rzuciła.
- Przepraszam bardzo, ja się na Ciebie nie rzuciłem. - powiedział Fede
- A ty już nie bądź taki cwany, co? - powiedziała do niego Violetta
- Taa... może lepiej by było gdybyśmy już weszli do sali? - zapytał Leon
- Było by o wiele lepiej! - krzyknęła Viola - Chodź Ludmi, idziemy!
Weszliśmy do sali. Szybko po nas wszedł Pablo.
- Kochani pewnie już wiecie kto wygr.. - zaczął
- Dzień Doberek moi mili! Soreczka za spóźnienie! - przerwała mu uśmiechnięta Fran siadając koło Diega. Wszyscy nagle spojrzeli zaskoczeni na Fran. Co z nią nie tak..?
- Dobra, a więc.. jak już pewnie niektórzy wiedzą, wygrali Leon i Violetta oraz Ludmiła i Federico. Brawa dla nich.
Nagle Fran i Diego wstali i zaczęli bić brawa z uśmiechem, ale szybko się z orientowali, że tylko oni to robią więc usiedli w ciszy na swoich miejscach.
- No co jest z Wami? - zapytał Pablo i nagle wszyscy zaczęli klaskać, najwyraźniej nie byli zadowoleni.
- Na tych kartkach jest wszystko napisane, z kim jedziecie, co będziecie tam robić i tak dalej, proszę. - powiedział i  rozdał nam kartki. Oczywiście tylko mi Violi, Fede i Leonowi, no bo w końcu to my jedziemy. Mam nadzieję, że wszystko  będzie dobrze...

----------------------------------------------------------

Krótki ;c
Chyba będzie trochę kiepsko z tymi rozdziałami w szkolnym roku.. ;c
Nie wiem, naprawdę..
Ale co do rozdziału to mam nadzieję, że Wam się podoba :>
No to.. do PRZECZYTANIA! ♥

niedziela, 27 lipca 2014

Rozdział 20 - Nie ważne to co na zewnątrz, ważne to co w środku.

Ludmiła:

Starałam się być pozytywnie nakręcona na to co mnie otacza.. udawało mi się. Dzisiaj miały być występny, a po nich lista zwycięzców, którzy pojadą do Barcelony. Jak ja mu spojrzę w oczy? W te jego piękne, dużo i czekoladowe oczy, w których zatapiałam każde swoje spojrzenie.. Gdybym była starą Ludmiłą to bym nie cierpiała. Stara Ludmiła sprawiała, że to inni cierpią, ale nie ona..

- Mam tutaj listę wszystkich par, które będą występować. Jako pierwsi wystąpią Francesca i Diego, następnie Natalia i Maxi, Violetta i Leon, Camila i Broduey oraz Ludmiła i Federico. Mam nadzieję, że jesteście gotowi? - oznajmił Pablo.
- Tak. - odpowiedzieliśmy.
Francesca wskoczyła na scene pełna pozytywnej energii i pewności siebie. Diego spokojnie wszedł na scenę uśmiechając się do Fran. Ten Diego to jest totalny matoł... Nadszedł występ Camili i Broduey'a, a ja strasznie się bałam. Nie bałam się występu tylko tego, że stanę twarzą w twarz z Federico.. Postanowiłam, że pójdę do łazienki, aby poprawić makijaż..  Przeglądałam się w lustrze.. w myślach powtarzałam sobie, że dam radę. Nagle ktoś pukał do drzwi damskiej ubikacji.

- Ludmiło.. wiem, że tam jesteś. Zaraz zaczynamy, proszę wyjdź. - usłyszałam spokojny głos Federico.
Nie będę się przed nim chować! Wyjdę i po prostu go wyminę jak bym go nie znała, ale on jak widać miał inne plany.. złapał mnie za nadgarstek co przyprawiło mnie o miłe dreszcze po całym ciele..
- Zostaw mnie! Nie widzisz, że.. jestem zdenerwowana?! - wymyśliłam coś na poczekaniu.
- Nie. Za to widzę, że jesteś przerażona.. boisz się, a przecież nie ma czego. - powiedział
- C-co?! Ja się boję?! Pff.. no chyba nie! Coś Ci się w główce poprzewracało, a zresztą.. ty już tak chyba miałeś od początku.
- Taa.. jak chcesz się ze mną kłócić, to może by tak później, co? Nie chcę się z Tobą kłócić przed występem..
- No dobrze.. ale ja się nigdy nie chciałam z Tobą kłócić. To ty zawsze..
- Dobra już.. chodź. - przerwał mi w połowie zdania i pociągnął w stronie sali.
Gdy weszliśmy od razu usłyszeliśmy nasze imienia.. Federico złapał mnie mocno za rękę i poszliśmy na scenę. Gdy śpiewaliśmy poczułam ten moment, gdy po raz pierwszy wykonywaliśmy tą piosenkę.. szkoda, że wszystko zepsułam. Przy końcu piosenki Fede złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie, jego oczy wpatrywały się w moje i nasze usta po raz kolejny chciały się spotkać...STOP!


Nie mogę jeszcze bardziej zatapiać się w tym uczuciu, muszę się z niego wyleczyć. Z tego pięknego
snu wybudziły mnie oklaski, wszyscy nagle wstali. Federico stał obok mnie, nadal trzymając mnie za rękę. Zeszliśmy ze sceny i usiedliśmy na swoich miejscach.
- Ludmi.. to było coś! Te takie iskierki między Wami był takie prawdziwe! - powiedziała Viola
- Violu.. to nie były prawdziwe iskierki.. - powiedziałam
- Wyniki pojawią się na stronie naszego Studia gdzieś tak pod wieczór, a jutro tak dla jasności podam zwycięzców na lekcji, dobra? - odezwał się Pablo
- Dobrze. - odpowiedzieliśmy
Wszyscy powoli rozeszli się do swoich domów. Zdążyłam złapać Federico przed wyjściem ze Studia.
- Fede, ja.. - zaczęłam niepewnie. - przepraszam Cię.
- Za co? - zapytał
- No za dzisiaj, bo wiesz.. za tamto już Cię przepraszałam tysiąc razy i za każdym razem uświadamiałeś mi to jak bardzo Ci jestem obojętna..
Nagle stanęła między nami Violetta. Była przodem odwrócona do Federica.
- Ktoś tu szuka kłopotów? - zapytała go
- Taa.. uważaj, bo znowu się przewrócisz - powiedział
- Ha-Ha-Haa.. tak śmieszne, że aż wcale.. jak miałeś iść do domu to idź. - powiedziała
- No to idę.. nie napierzaj się tak ,,Violu'' - powiedział z podkreśleniem jej imienia
- Viola.. co ty wyprawiasz? - zapytałam
- Nie pozwolę, aby ten.. palant Cię krzywdził! - odpowiedziała odwracają się do mnie
- Nie martw się.. nauczyłam się już z tym żyć.
- Oj nie gadaj głupot! Chodź, odprowadzić Cię do domu?
- Nie no spoko, może mnie jeszcze za rączkę weźmiesz, hm? - zapytałam krzyżując ręce na piersiach.
- Wszystko na życzenie. A teraz chodź, już się nie mogę doczekać wyników, a ty?
- No ja nie za bardzo... - odpowiedziałam
- Wiesz.. tak mi się jakoś zmieniło i.. chcę to wygrać!
- Tobie się coś co minutę zmienia..
- Oj tam, oj tam.. trzymam za Ciebie kciuki - powiedziała
- Ej no weź.. nie rób mi tego.
- Haha! No to odprowadzić Cię? - zapytała
- Niee.. dzięki. Sorry, ale wolę iść sama.. - odpowiedziałam
- Spoko.. pa!
- Pa..
Szłam do domu. Miałam wielką nadzieję, że nie wygram. Nie wytrzymałabym przy nim tyle czasu, zwłaszcza, że on cały czas wytykałby mi moje wady..

Violetta:

Jak tylko wróciłam do domu poszłam do swojego pokoju i włączyłam laptopa. Chyba z jakieś 3 godziny czekałam na te głupie wyniki.. nareszcie się doczekałam.. myślałam, że oszaleję ze szczęścia! Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to: ,, Zwycięzcy konkursu: Violetta Castillo i Leon Verdas'' ! A zaraz po nas napisane było ,, Ludmiła Ferro i Federico Pasquarelli'' ! Szał! To oznacza, że mój plan jest nadal aktualny! Muszę zadzwonić do Lu!

- Halo, Ludmi? - zaczęłam szybko
- Czego.. - odpowiedziała
- Nie zgadniesz!
- No chyba nie mam szans.
- Ja i ty jedziemy do Barcelony! - krzyknęłam skacząc na łóżku
- Co?!
- Powiedz, że się cieszysz!
- Jeżeli Cię to uszczęśliwi to.. cieszę się. - powiedziała
- Ale tak naprawdę?
- Nie..
- Oj Ludmiła! Będzie super! Na pewno tam spotkamy kogoś sławnego i w ogóle będziemy super!
- Nie przeginasz czasem?
- No może troszeczkę.. ale to ze szczęścia.. dobra tam. Muszę kończyć i dzwonię do Leona, pa!
Szybko się rozłączyłam i zadzwoniłam do Leona. Było widać, że on też już wie o wynikach konkursu.
- Violetta wygraliśmy! - krzyknął
- Wiem! A razem z nami Ludmi i Fede!
- Violu..? Ty się chyba bardziej cieszysz z ich wygranej niż z naszej..
- Cieszę się, że wygrałam razem z Ludmi..
- A co? Z Fran się już pokłóciłaś? - zapytał
- Ehh.. Leon. Przecież wiesz jak jest i jaki mam plan. Powiedziałeś, że mogę na Ciebie liczyć, ale ja już się na Tobie zawiodłam. Gdy upadłam to gdyby nie Ludmi, zostałabym tam sama i musiałabym sobie sama poradzić, bo tyś mi się jeszcze śmiał prosto w twarz.
- Violu.. to nie prawda. Przepraszam Cię. - powiedział
- Nie ważne.. nie przepraszaj. Cześć. - powiedziałam i się rozłączyłam.
Po co ja w ogóle do niego dzwoniłam? Ważne jest to, że Ludmi też wygrała razem ze mną.

Ludmiła:

I co ja mam teraz zrobić? Mama będzie zachwycona, taa.. ale co ze mną? Boję się.. zadzwonić do niego? Zresztą.. po co? On na pewno też nie będzie zadowolony i jeszcze rzuci we mnie jednym z tych swoich bolesnych dla mnie tekstów.  Wszystko będzie wiadomo jutro..

---------------------------------------

Dzisiaj po raz pierwszy jakaś fotka w moim rozdziale xD
Pamiętam jak mówiłam, że do 20 rozdziałów napiszę i kończę.
Kończę i zaczynam nową historię, a tu już 20 rozdział i.. wygląda na to, że ich jeszcze trochę będzie, bo dopiero teraz chyba się to rozkręca XD
Mam nadzieję, że wam się podoba ;)
Liczę na komentarze, bo one mnie najbardziej motywują :)
No to do.. PRZECZYTANIA! ;*

czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 19 - Nie ważne to co na zewnątrz, ważne to co w środku.

Violetta:

Zadzwoniłam do drzwi Ludmi.. i nic. Nagle po chwili wyszła jej mama i zaprosiła mnie do środka mówiąc, że Lu jest w swoim  pokoju. Gdy weszłam do niej pierwsze co zauważyłam to ona leżąca na łóżku, a wokół niej ocean mokrych od jej łez chusteczek.

- Lucia to ja.. możemy porozmawiać? - zapytałam
- Nie. Idź stąd. Nie chcę z nikim rozmawiać - powiedziała zapłakanym głosem
Zignorowałam to co powiedziała i usiadłam na białym krzesełku obok jej kącika urody, a bynajmniej ona tak to nazywa.
- Przepraszam.. - zaczęła
- Za co..?
- Za to, że tak Ci powiedziałam. Ja nie chciałam tego powiedzieć.
- Wiem Lusiu.. powiedziałaś to z nerwów. Jak byś chciała na niego nakrzyczeć to.. ja już to zrobiłam, więc ty się nie musisz wysilać. Tak go opieprzyłam, że.. następnym razem będzie uważała na to co mówi i robi! - powiedziałam z uśmiechem.
- Haha, wyobrażam sobie jak ty się na niego drzesz.. i dobrze mu tak.
- Taa... Pablo nas przyłapał. Ale obiecałam temu Twojemu Federico, że to jeszcze nie koniec. Jeszcze się na nim po wyżywam jak będzie trzeba.
- A co u Fran? Wiesz? - zapytała
- Pewnie się teraz bawi na domowym pikniku, pracując nad piosenką z Diego.. muszą się nieźle bawić.
- Żeby tylko nie przekroczyli granic, haha! - nagle zaczęłyśmy się śmiać tak, że trudno było przestać. Nagle spojrzałam na zegarek. Za chwilę wybije 19..
- Lu.. ja muszę już iść. Powiedziałam tacie, że..
- Spoko, rozumiem. - przerwała mi
- Ale wszystko jest ok, prawda? Pójdziesz jutro do Studia?
- Tak..
- Jutro jest ostatni dzień, a po jutrze..
- Wiem Violu, idź już bo się spóźnisz..
- Tak em.. dobra to.. cześć! powiedziałam i wyszłam z jej pokoju kierując się do wyjścia.

Ludmiła:

Co ja bym bez niej zrobiła? Moja kochana Vilu, która zawsze mi pomaga.

* Następny dzień *

Rano jak wstałam, pierwsze co zrobiłam to podeszłam do swojego kącika urody.. wyglądałam katastrofalnie. No, ale szybko przeszłam swoją metamorfozę i zeszłam na dół zjeść śniadanie. Tam czekała na mnie moja mama.

- Luciu, słonko, wszystko ok? - zapytała
- Tak mamciu! Jestem w świetnym humorze. - odpowiedziałam
- Ale wczoraj..
- To co było wczoraj to było wczoraj. Teraz jest nowy dzień. I to będzie wspaniały dzień! Dzisiaj dajemy płyty Pablo, a jutro dajemy czadu.
- Masz wygrać, jasne? - powiedziała uśmiechając się
- No raczej nie inaczej! - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Tak naprawdę nie chciałam wygrać tego konkursu. Ale gdybym jej to powiedziała to zaczęło by się.. wiaderko i woda.. ta woda to są pytania typu ,, Dlaczego? '' / ,,Co się stało?'' / ,,Jest jakiś powód?'' . Ona by te wiaderko z wodą na mnie  wylała..
- Słoneczko, ja już pędzę do pracy, dobrze?
- Tak mamo, na razie.
- Pa! - powiedziała zamykając drzwi.
- Pędzę, pędzę, ryby wędzę.. co?! - już naprawdę nie wiem co się ze mną dzieję..  - No nic.. pędzę, pędzę do Studia.. coś tam.

Violetta:


Szłam do Studia. Nagle zauważyłam pędzącą Ludmiłę.. Jaka radosna! Coś mi się tu nie zgadza.. a może to jest to..

- Ej Ludmi! - krzyknęłam biegnąc. Nagle się przewróciłam. Dobrze, że biegłam po trawie nie po betonie.
- Violettaaa! - krzyknęła Ludmi biegnąc do mnie - Violu nic Ci nie jest kochana? - pomogła mi wstać
- Emm.. nie. Ale moje ciuchy to co innego. I co ja teraz zrobię! No popatrz noo. No jasna cholera! - krzyknęłam nerwowo
- No spokojnie, nie denerwuj się.. - powiedziała
- Jak mam się nie denerwować? Jak ja się teraz pokażę?!
- Hahaha! Co ja tu widzę.. ktoś tu się obściskiwał z ziemią? - nagle za naszymi plecami usłyszałyśmy głos Leona.
Gdy się odwróciłyśmy, nie był sam. Był z nim Fede i Diego. Myślałam, że zaraz wybuchnę.
- Ludmi.. powiedz mu coś - powiedziałam do niej szeptem, żeby tego nie usłyszeli.
- Radzę Ci zamknąć japę, bo zaraz ty się będziesz obściskiwał z ziemią czy tego chcesz czy nie! Więc morda! - krzyknęła Ludmi.
Ja tylko owijałam swój wzrok wokół Leona. Był to wzrok pełny agresji.
- Ktoś tu widzę źle spał. - powiedział śmiejąc się Diego.
Nagle podeszła do nas Fran.
- Co jest? - zapytała - Kłócicie się?
- Weź tym biednym, zagubionym dzieciom coś powiedz! - krzyknęłam
- Ale co się stało? Violu, czemu ty jesteś upaprana ziemią? Przewróciłaś się? - dopytywała Fran
- No powiedz swojej najlepszej przyjaciółce! - powiedział Fede.
No po prostu nie wytrzymam..
- Diego o co tu chodzi? - zapytała Fran
- Twoja ,, przyjaciółeczka'' zrobiła kozła! - powiedział śmiejąc się.
- Ja Ci dam kozła ty baranie! - krzyknęła na niego Fran
- Ale Fran, słonko..
- Nie mów na mnie słonko! Co za idioci z Was! Zamiast jej pomóc to się śmiejecie! Cymboły!
- Właśnie! A gdyby ona sobie kostkę skręciła? A mnie nie byłoby w pobliżu?! - powiedziała Ludmi
- Zacznijmy od tego, że ona by nie biegła gdyby Ciebie nie było w pobliżu - powiedział Leon
- No kuuuurrrrrrrr..!! Leon ty idioto noo! - krzyknęłam, podeszłam do niego, strzeliłam mu z całej pety w policzek i popchnęłam,
tak że się przerwiócił. - I co?! Fajnie Ci?! - darłam się
- Violu nie denerwuj się.. - uspokajała mnie Fran
- Jak mam się nie denerwować, hm?! A ty Leon co teraz powiesz?! Tarzaj się po ziemi, tarzaj! Na moją komendę: turlaj się!
Haha!
- Dobra Viola, wystarczy tego dobrego.. koniec tej cudownej zabawy. Idziemy do Studia. - powiedziała Ludmi
- Ja się dopiero rozgrzewam Ludmi, noo.. - powiedziałam udając smutną.
- Widzę, że jesteś agresywna nie tylko dla mnie - powiedział Fede pomagając wstać Leonowi
- Tobie radzę się nie odzywać! - krzyknęłam
- No już Violciu, idziemy do Studia.. - powiedziała Fran
- Jak niby?! Zobacz jak ja wyglądam!
- Pójdziemy z Tobą do domu i się przebierzesz. - powiedziała Ludmi
- Ale wtedy się spóźnimy do Studia. - powiedziałam
- Trudno, chodź! - powiedziała Fran
- Idź, idź Violu. Nie wytrzymasz z jedną plamką na bluzce! - powiedział Diego
Nie zwracałyśmy na nich uwagi. Po prostu poszłyśmy szybkim krokiem do mojego domu. Szybko się przebrałam. I z powrotem zasuwałyśmy do Studia. Na szczęście zdążyłyśmy, zostało jeszcz 5 min. do lekcji. Miałyśmy szczęście.
- To był dopiero pościg! - powiedziała Fran
- A wszystko przez tych.. eh! - powiedziałam
- Spokojnie Violu. Już jest ok. , jesteś przebrana, cała i zdrowa. Wszystko jest ok. - powiedziała Ludmi
- Że też ja muszę śpiewać z takim idiotą.. - powiedziałam
- A co ja mam zrobić? Najlepiej to chyba mają Fran, Cami i Naty. - powiedziała Ludmi
- No w sumie.. - powiedziałam - My mamy najgorzej.
- Najgorzej mam ja Violu, zaraz po mnie jesteś ty.
- Będzie dobrze.. trzymam za Was kciuki! - powiedziała z uśmiechem Fran
- Nie! - krzyknęłyśmy - Nie trzymaj za nas kciuków, błagam. Nie chcemy tego dziadostwa wygrać. - powiedziałam
- No ok, więc.. obyście przegrały, obyście przegrały! - powiedziała Fran
- Dzięki, tylko żebyś nie speszyła.. - powiedziała Ludmi
- No nie gadaj.. a przecież chciałaś, żeby to właśni wygrana padła na Ciebie i na Ludmi, Violu.. - za nami usłyszałyśmy głos Camili, która stała z Naty.
- Błagam Cię.. nie denerwuj mnie! - krzyknęłam
- A co się stało? - zapytała Cami
- Wyobraź sobie, że nasza Viola przeżyła dzisiaj piekło. - powiedziała Ludmi
- Dzisiaj? Jeszcze się dzień nie zaczął, a ona już piekło przeżyła?
- Ona ma imię, Camilo. - wtrąciła Fran - i tak, wyobraź sobie, że przeżyła piekło i raczej wolałybyśmy o tym nie gadać.
- Ok, ok. Zresztą.. i tak nie mam czasu. Muszę lecieć, pa!
- Pa - odpowiedziałyśmy.

Ludmiła:

O co tej Camili chodziło? Viola chce, abyśmy to właśnie my wygrały? Nie rozumiem..

- Violu, o co jej chodziło? - zapytałam
- Ale z czym? - odpowiedziała pytaniem na pytanie
- No to, że.. chciałaś, żebyśmy my wygrały..
- Aa.. too - powiedziała przeciągając słowa
- Tłumacz się. - powiedziałam
- Bo zanim to się wszystko wydarzyło to.. chciałam, żebyśmy my wygrały ten konkurs i..
- Ej, a ja?! Co mnie już nie lubicie? - przerwała jej Fran
- Niee Franiu.. po prostu. Em, poczekaj gadam teraz z Ludmi. No i widzisz Lu.. ale później mi sie to zmieniło i.. rozumiesz?
- Tak, tak rozumiem. Spoko.
- Emm.. Lu czy mogłabyś nam pójść po wodę? - zapytała Vilu
- Jasne, zaraz przyjdę - odpowiedziałam
- Nie śpiesz się.. hah! - krzyknęła za mną Viola.

Violetta:

Teraz wystarczyło wszystko powiedzieć Fran, oczywiście pod warunkiem, że nikomu nie powie.

- Dobra Fran. Krótko i szybko. Fede i Ludmi się pokłócili, Gdybyśmy razem wygrali mogłabym ich tam pogodzić i w ogóle. Nie chce dla nikogo, źle. Ja chcę dobrze.
- Violu.. to.. Jak by Ci tu powiedzieć. Nie powinnaś..
- Tak wiem! Nie powinnam się wtrącać, ale muszę! Teraz Cię proszę tylko o jedno. Język za zębami, jasne? - przerwałam jej
- Niee noo spoko. Tylko jak się Ludmi dowie to będzie po Tobie. - powiedziała
- Nic się nie stanie, bo się nie dowie!
- Hej dziewczyny! Macie! - krzyknęła za mną Ludmi podając nam wodę.
- Dzięki Ludmi. Idziemy już do sali? - zapytała Fran
- Jasne! - powiedziałam
- Tylko gdzie siedzimy..? - zapytała Fran i razem spojrzałyśmy na Ludmiłę.
- No w pierwszym rzędzie, a gdzie! - powiedziała Ludmi i poszła do sali, a my poszłyśmy z uśmiechem za nią.

--------------------------------------------
Co za bezsens, no nie wierze XD
I ta słowna agresja :D xd
No sorry, ale jak to pisałam to byłam taka szczęśliwa, uwalona śmiechem itp. że normalniee :D xd
Ale i tak mam nadzieję, że się podobało xd
No to.. do PRZECZYTANIA! ;D

niedziela, 20 lipca 2014

Rozdział 18 - Nie ważne to co na zewnątrz, ważne to co w środku.

Violetta:

Po zajęciach na korytarzu zauważyłam Fran i szybko do niej pobiegłam.

- Ej Fran! Możemy porozmawiać? - zapytałam
- Sorry Violu, ale jestem tak szczęśliwa, że chyba nie potrafię normalnie rozmawiać, zwłaszcza jeżeli to coś poważnego. - powiedziała z uśmiechem
- Aha.. ok. No nic..
- A po za tym niedługo idę do Diega pracować nad piosenką, więc..
- No spoko.. idź i baw się dobrze, skoro Ci to taką frajdę sprawia.. - powiedziałam i poszłam szukać Camili, ona na pewno mi  pomoże. W końcu znalazłam ją.. siedziała razem z Naty w sali od śpiewu.
- Cami, potrzebuje Twojej pomocy, rady.. - powiedziałam szybko do niej podchodząc.
- Co jest? - zapytała Cami
- Chodzi o to, że chce w czymś pomóc Lu, ale ona nie za bardzo chce mojej pomocy i...
- Nie wtrącaj się lepiej - przerwała mi Cami
- Co? - zapytała
- Nie wtrącaj się. Jak nie chce Twojej pomocy, to nie. Jak się będziesz pchała na siłę to możesz jeszcze pogorszyć sprawę.
- Okey..? Ale ja.. ymm inaczej. Ludmiła ma problem i chce jej pomóc, mam już nawet plan jak to zrobić, ale.. potrzebuje Twojej rady. Odbierasz przekaz inaczej niż przed chwilą? Pomożesz?
- No dobra.. ale o co DOKŁADNIE chodzi? - zapytała Cami z naciskiem na ,,dokładnie''
- No. nie chcę za dużo zdradzać, bo.. no wiesz.
- Naty wyjdź na chwilkę. - zwróciła się Cami do Nati
- Dobrze Cami.. będę czekać na ławce naprzeciwko Studia. - powiedziała Naty i odeszła.
- Teraz mów - powiedziała Cami
- Jaka ty jesteś.. ty czytasz w myślach?
- Mów..
- Ludmi i Fede.. coś między nimi było i jest.. ale ostatnio trochę się popsztykali i ten.. a ja nie wiem. Czuję coś w sobie, że  muszę im jakoś pomóc, pogodzić ich. - powiedziałam
- Jak zamierzasz to zrobić?
- To trochę wredne z mojej strony.. ale gdybym wygrała konkurs razem z Ludmi i Fede to.. mogłabym ich jakoś tam zeswatać, zwłaszcza, że nie będzie tam nikogo ze Studia oprócz Leona, który.. już coś niecoś wie, więc..
- Nie znam się na takich sprawach Violu, ale myślę, że to nie za fajny pomysł, zwłaszcza, że Fede może do niej czuć mocną urazę lub ona do niego.
- Tak szczerze, to on do niej. Ale.. wiesz jaka jest Ludmiła, ale on nie wie i nic nie rozumie..
- Zależy w jaki sposób go zraniła... Masz trudne zadanie
- Wiem.. ale wierze, że mi się uda! Nawet jak tego badziewia nie wygramy to i tak się nie poddam! - powiedziałam
- No i tak trzymać, a teraz sorry muszę iść. Natalia potem będzie mi robiła sceny wściekłego smoka, haha! Na razie! Życzę Ci powodzenia! - powiedziała wychodząc
- Ja Tobie też.. - powiedziałam sama do siebie.

Ludmiła:

Stałam koło tablicy z ogłoszeniami itp. która znajdowała się obok pokoju nauczycielskiego. Czytałam te wszystkie zasady i tak dalej.. z nudów i smutku. Smutku, który już mnie chyba nigdy nie opuści.. dlaczego? Nagle usłyszałam brzdęki gitary.. dochodziły z sali od muzyki.. postanowiłam tam pójść. Kiedy weszłam ujrzałam Federico, który stroił gitarę..

- Hej Fede.. - powiedziałam cicho
- Co znowu..? - zapytał nie patrząc się na mnie
- Nic.. Widzę, że.. stroisz gitarę, tak?
- Nie.. fortepian, wiesz? - powiedział spoglądając na mnie jak na wroga.
- Fede, proszę..
- Jesteś nieznośna! - krzyknął wstając z miejsca
- A ja to Cie kocham, wiesz? - krzyknęłam i wybiegłam z sali.. idąc szybkim krokiem wpadłam na Violettę
- Lucia, co się stało, czemu płaczesz? - zapytała
- Coś mi do oka wleciało.. - odpowiedziałam
- Wiesz Ludmi.. ten tekst jest tak stary, że fajnie by było wymyślić coś nowego, nie sądzisz?
- Daj mi spokój! - krzyknęłam - Nie wtrącaj się, nie rób nic, bo tylko pogarszasz sprawę! WSZYSTKO TO TWOJA WINA! - krzyknęłam i uciekłam do domu najszybciej jak mogłam. Moje wielkie gorzkie łzy zamazywały mi cały świat co sprawiało, że się boje ruszyć  z miejsca, ale i tak biegłam do przodu, przed siebie.

Violetta:

Nie wierze, że ona to powiedziała! Uspokój się Violu ona na pewno tak nie myśli, powiedziała to w gniewie i rozpaczy, ona tak nie myśli! Postanowiłam, że wejdę do sali z której wybiegła Lu. Weszłam, a tam siedział Federico. Twarz schował w dłonie. Co on jej zrobił..

- Coś ty jej zrobił, hm?! - powiedziałam, ale Federico nie odezwał się ani słowem. - Ja rozumiem, że masz pewne kłopoty z chodzeniem, ale głuchy na pewno nie jesteś i słyszałeś jej krzyk! Zapłakany krzyk! I to przez Ciebie! Zraniłeś ją!
- A co było kiedy ona mnie zraniła, hm?! - krzyknął wstając z miejsca - Też tak prułaś na nią mordę, jak teraz na mnie?!
- Ja nie mam mordy! Mordę masz ty i to jeszcze taką mocno nie wyparzoną. Tylko, że wtedy ona chciała Ci wszystko wytłumaczyć i do tej pory chce, ale ty masz ją głęboko w dupie!
- Ja nigdy nie miałem ją w dupie! Nie wiesz jak trudno mi o niej zapomnieć, nie potrafię, robię wszystko, ale nadal nic! Przez to jeszcze bardziej mi ciężej, ale ty przecież tego nie rozumiesz, no bo skąd! - krzyknął
Nagle do sali wszedł Pablo.
- Co tu się dzieje? Co to za krzyki? - zapytał
- My.. - starałam się nas jakoś wytłumaczyć, no bo on pewnie znowu by schował twarz w swoich łapach - przepraszamy, to się więcej nie powtórzy
- Mam nadzieję, zmykać do domu!
- No już Pablo idziemy.. - powiedziałam patrząc w dół.
Pablo po wyjściu z sali nie pozostawił mi żadnego, innego wyboru jak zrobić to samo i udać się do domu.
- Powiedziałam, że to się więcej nie powtórzy, ale żebyś sobie zapamiętał to, że to się nigdy nie powtórzy na terenie Studia. Tylko na terenie Studia. - pogroziłam i wyszłam.
Chciałam jak najszybciej się udać do domu i zadzwonić do Lu.. chociaż.. wyjęłam telefon i zadzwoniłam do taty.
- Tatuś, bo ja dzisiaj wrócę gdzieś tak koło 19:00 może.. - powiedziałam słodkim głosem
- A to dlaczego?
- Bo Ludmi trochę źle się poczuła i chcę trochę jej dodać otuchy, dobrze?
- No dobrze. O 19:00 masz być w domu i ani sekundy dłużej. - powiedział
- Dobrze tatusiu, pa! - rozłączyłam się i poszłam do Ludmiły, no bo w końcu nie mogę jej tak zostawić!



--------
Rozdział wstawiony 5 minut po północy :p
Czekam na przed premierę V3 :D
Mam nadzieję, że wam się podoba :d
Słodkich snów Wam życzę kochani <33

A i jeszcze coś :p
No to do.. PRZECZYTANIA! ♥

sobota, 19 lipca 2014

Rozdział 17 - Nie ważne to co na zewnątrz, ważne to co w środku.

Violetta:

Nie było, aż tak późno, ale byłam tak zmęczona, że postanowiłam pójść spać. Przez pewien czas jednak nie mogłam zasnąć. Martwiłam się o Ludmiłę.. chciałam do niej zadzwonić, ale przecież ona mogła już spać, a ja nie chcę jej budzić. No, ale po pewnym czasie zdecydowałam się do niej zadzwonić. Musiałam to zrobić.

- Halo? - usłyszałam
- Ludmi, obudziłam Cię? - zapytałam
- Co? Nie.. ale ja właśnie miałam się kłaść spać, a co? Coś się stało?
- Nie, po prostu martwię się o Ciebie. - powiedziałam
- Wszystko ok. Violu, naprawdę. Przysięgam Ci, że jeżeli coś się stanie to Ty pierwsza się o tym dowiesz.
- Dobrze, ale lepiej by było gdyby nic się złego nie działo.
- Dobranoc Violu - powiedziała i od razu się rozłączyła, że nie zdążyłam jej odpowiedzieć i tylko po położeniu telefonu
na stoliku położyłam się i powiedziałam do siebie cicho - Dobranoc Ludmi.

*Następny dzień*

Ludmiła:

Rano szłam do Studia. Idąc tak zauważyłam Federico, który szedł po drugiej stronie chodnika, od razu do niego podbiegłam.

- Ej Federico! Zaczekaj! - krzyknęłam, ale jak mnie tylko zauważył to postanowił przyspieszyć kroku, ale ja nie dawałam za  wygraną. - Fede, błagam no! - nareszcie go dogoniłam
- Czego chcesz? - zapytał
- Idziesz do Studia?
- A niby gdzie mam iść?
- No to.. może pójdziemy razem, co? - zaproponowałam
- Wolałbym pójść sam. - powiedział
- No dobrze..
- Ale powiedz mi jedną rzecz Ludmiła.
- Tak Fede?
- Co ty kombinujesz, hm? Naprawdę chcesz mnie zniszczyć? Nasyłasz na mnie swoje przyjaciółki? - pytał i z każdym pytaniem robił co raz groźniejszą minę
- Ale ja.. ja nic nie kombinuję i już powiedziałam Violetcie, żeby się nie wtrącała, naprawdę. - tłumaczyłam się
- Widzisz.. tylko, że ja już Ci nie potrafię uwierzyć.
- Ale Fede, ja mówię prawdę!
- Ty chyba nie wiesz co to znaczy prawda!
- A Ty chyba nie wiesz co to znaczy przebaczenie! - krzyknęłam
- I wolę nie wiedzieć! Gdybym tak każdemu przebaczał to już bym był dawno zniszczony psychicznie!
- Proszę Fede, co ja mam zrobić żebyś mi wybaczył? Mam błagać na kolanach? Grozić, że się zabiję? - to ostatnie pytanie z trudem przeszło mi przez język
- Co ty powiedziałaś?
- To co usłyszałeś Fede...
- Czy TY wiesz co mówisz?! Dobrze się w ogóle czujesz?! - krzyknął z naciskiem na ,,ty''
- Ostatnio się źle czuje, bo mi Cię brak. - przyznałam
- Przyzwyczaisz się. Jeżeli już mamy tak stać i się kłócić to może lepiej by było gdybyśmy razem poszli do tego Studia.
- Wiedziałam, że się zgodzisz - powiedziałam z uśmiechem.
A więc poszliśmy do Studia. Ani ja ani on nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem przez całą drogę. Nagle zauważyłam  Violette siedzącą na ławce. Wyglądała na załamaną. Teraz wybierać.. albo iść z nim do Studia, albo pójść do niej i spytać się o co chodzi. Tak się na nią zapatrzyłam, że o mało nie weszłam w drzewo.
- Uważaj! - krzyknął Federico łapiąc mnie za rękę i przyciągając w swoją stronę bym nie uderzyła w drzewo.  Wykorzystałam tą sytuację i specjalnie dałam jeszcze jeden krok, aby nasze ciała się ze sobą złączyły.
- P-przepraszam - powiedziałam patrząc się w jego piękne, duże o czekoladowym kolorze oczy.
- Uważaj jak idziesz. - powiedział ze smutną miną
- Będę - odpowiedziałam krótko
- No to chodź.. idziemy?
- T-tak.. 
Byliśmy już w Studiu. Ja podeszłam do swojej szafki, a on do swojej. Nagle przybiegła do mnie Violetta.
- Taaak!! Pogodziliście się, prawda?! Nareszcie! - krzyknęła
- Nie Violu.. nie pogodziliśmy się. - powiedziałam
- Ale.. widziałam was razem i to tak blisko siebie!
- Potknęłam się i.. no i wiesz. Ale on nadal czuje do mnie uraze.
Violetta na moje słowa wbiła wzrok w ścianę i zmrużyła oczy.
- Nawet o tym nie myśl Violu. - powiedziałam
- Ale co?  - spytała
- Znam to spojrzenie, coś kombinujesz.
- Nic nie kombinuję i nie martw się, wszystko się jeszcze ułoży.
- Taa.. lepiej powiedz co u Ciebie? Co taka smutna na ławce siedziałaś?
- Ja..? Nie.. po prostu zmęczona jestem i to tak może wyglądało. Wczoraj pracowałam nad piosenką z Leonem i sądzę, że całkiem nieźle nam to idzie.
- To super.. macie już coś? - zapytałam
- No pewnie, jeszcze tylko coś tam wymyślimy jakiś tekst i melodię i gotowe!
- To fajnie.. przypominają mi się momenty kiedy ja i Federico pracowaliśmy nad piosenką..
- Nie myśl o tym Ludmi, pomyślisz dopiero wtedy kiedy między Wami będzie wszystko ok.
Nagle podeszła do nas Francesca.. pełna skowronków.
- No hejcia! - powiedziała z uśmiechem Fran
- No hej.. co ty taka wesoła? - zapytałam
- Dzisiaj ja i Diego będziemy pracować nad piosenką i on powiedział, że żeby nam się dobrze pracowało to zrobi dla mnie piknik!
- Aha. To fajnie. - powiedziała z nudów Viola
- I to jeszcze jak! Ale będzie super! Pikniczek! - krzyknęła Fran
- Jaka podjara.. to co to będzie jak Cię do wesołego miasteczka będzie chciał zabrać.. - powiedziała Viola
- AAAAA!!! - zapiszczała Fran - powiedział, że jak wygramy to mnie tam zabierze! - krzyknęła szczęśliwa Fran
- A co jak nie wygracie? - zapytała Viola
- To i tak mnie tam zabierze! - krzyknęła i aż podskoczyła ze szczęścia Fran
Ja i Viola tylko się w głos zaśmiałyśmy. Nagle Pablo zawołał wszystkich do sali, bo chciał coś ogłosić.
- Chciałbym Was o czymś poinformować. - zaczął Pablo - Mianowicie nastąpiły zmiany jeżeli chodzi o skomponowanie tej piosenki.  Z wszystkich par nie zostaną trzy pary tylko od razy dwie, które pojadą do Barcelony. Mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza?
- Nie.. - odpowiedzieli wszyscy
- To dobrze, zaraz przyjdzie do Was Beto i po prowadzi zajęcia, więc proszę tu czekać, zrozumiano?
- Tak - odpowiedzieliśmy
- No to do zobaczenia.

Violetta:

Już się obawiałam, że będzie zmiana tematu.. na szczęście nie. I na szczęście mam plan jak pogodzić moją Lu z tym jej Federico.

-----------------------
Dałam radę i wstawiłam to dziadostwo! :D
Nie no, ale na serio.
Tak strasznie mi się internet zacina, że po prostu.. ciągle muszę resetować, ale chyba już będzie ok. przynajmniej przez jakiś czas :p
Mam nadzieję, że Wam się podobało :d
A teraz idę na aska :D
A i jeszcze.. POZDRAWIAM TYCH CO CZYTAJĄ I NIE KOMENTUJĄ! :D <33
Tak żebyście wiedzieli, nie mam nic złego na umyśle xd
Pozdrawiam Was kochani <3
I tych co komentują pozdrawiam.. WSZYSTKICH POZDRAWIAM! ♥ xd
No to.. do PRZECZYTANIA! ;D XD

piątek, 18 lipca 2014

Rozdział 16 - Nie ważne to co na zewnątrz, ważne to co w środku.

Violetta:

Widziałam jak szybkim krokiem podchodziła do mnie Ludmiła.. minę miała bardzo poważną. W głowie miałam tylko jedno, króciutkie zdanie ,, O nie..'' .

- O czym z nim rozmawiałaś? - zapytała od razu
- Ja? O.. niczym.. - odpowiedziałam
- Violetta znam Cię i radzę Ci się nie wtrącać, jasne? - pogroziła
- Ale Ludmiła! Ja nie chcę, żebyś cierpiała! - krzyknęłam
- Ale ja nie cierpię Violu.. czuję się świetnie - powiedziała z uśmiechem
- C-co? No nie gadaj, że teraz ty go masz gdzieś..
- Nie powiedziałam tego.. chociaż masz racje.. po co się nim przejmować? Gdzie podziała się tamta Ludmi, która wszystkich ma w nosie i robi to na co ma ochotę? Tamta Ludmi, która nie wiedziała co to miłość? - powiedziała patrząc się przed siebie
-Ludmiła błagam Cię.. chociaż ty tak tego nie lekceważ.. on czuje się zraniony, ale na pewno jeszcze coś do Ciebie czuje!
- Violetta, nie wtrącaj się w nieswoje sprawy, radzę Ci. Ja wiem, że jesteśmy przyjaciółkami i ty jako przyjaciółka starasz się po prostu pomóc, ale.. ja nie chcę niczyjej pomocy, zrozum. - powiedziała stanowczo
- Okay, spoko.. nie to nie! Zresztą i tak mnie to.. nie obchodzi! Tak, tak nie obchodzi i.. emm - szukałam idealnego tekstu do obrony - .. i mam to gdzieś róbcie co chcecie i.. i wszystko! - krzyknęłam
- No i bardzo dobrze. Oto mi właśnie chodziło, tak trzymaj!
- I-i.. tak właśnie będę trzymała! Ja idę, bo za niedługo ma do mnie przyjść Leon więc.. Nara! - powiedziałam bez żadnego  wyrazu twarzy i tylko szybko odeszłam, a Ludmiła bez odpowiedzi poszła w swoją stronę..
- Ja tak łatwo nie odpuszczę.. - pomyślałam.

Federico:

Co ta kobieta ode mnie chciała?! Matko.. na pewno Ludmiła coś knuje przeciwko mnie, jestem tego pewny. Tylko o co jej znowu chodzi? Czy jej naprawdę zależy na tym, by zepsuć mi reszte życia? Mimo wszystko nadal nie mogę o niej zapomnieć.. chcę, ale nie mogę. Postanowiłem wyciszyć swój umysł, zapomnieć na chwilę o wszystkim i jak normalny człowiek udać się szybko do domu.

Violetta:

Gdy już wróciłam do domu, pierwsze co mi się rzuciło w oczy to mój tata i Leon, którzy siedzieli na sofie w pokoju gościnnym.

- Violetta, czemu tak późno przyszłaś? - zapytał mój tata
- No bo ja.. musiałam jeszcze coś załatwić, a dokładnie.. coś obgadać z Ludmi. - odpowiedziałam
- Tak długo? Leon już tu czeka na Ciebie 15 minut - powiedział z poważną miną
- I-ile? - zapytałam i spojrzałam na zegarek. Była 16:15. Aż tak długo to trwało? - P-przepraszam. Musiałam się z nią tak zagadać, że..
- Prosiłbym Cię, że jak się z kimś umawiasz, to żebyś była punktualnie zwłaszcza, że spotkanie odbywa się u Ciebie w domu. I jeżeli masz zamiar przyjść później, niż powinnaś to żebyś do mnie zadzwoniła i uprzedziła. - powiedział
- D-dobrze tato. Obiecuje, że to już się więcej nie powtórzy. - powiedziałam
- Mam nadzieję. Zostawiam was samych. Tylko bez żadnych..
- Tak tato.. - przerwałam mu - ty tylko o jednym! Już idź, bo i tak już za dużo czasu minęło.
- No dobrze.. ja tylko ostrzegam - powiedział i poszedł w stronę swojego biura.
- Leon, ja Cię strasznie przepraszam.
- Nic się nie stało Violu. - powiedział z uśmiechem - Gdzie tak naprawdę byłaś? - zapytał
- Ymm.. chodź do mojego pokoju, wszystko Ci powiem. - powiedziałam szeptem i pociągnęłam go na górę w stronę mojego pokoju. Gdy już weszliśmy to zaczęłam się tłumaczyć.
- Jak szłam do domu to spotkałam Federico i.. em.. Obiecujesz, że nikomu nie powiesz?
- Obiecuję. - przysiągł
- No więc, spotkałam Federico i chciałam z nim porozmawiać na temat jego i Ludmiły, ale..
- Violu, tak nie można. - przerwał mi - Nie powinnaś się wtrącać, sama tak mówiłaś.
- No wiem, ale.. Ludmiła teraz cierpi, a ja jako jej najlepsza przyjaciółka powinnam jej pomóc.. trochę na niego nakrzyczałam.. on na mnie..bo on wcale nie chciał ze mną gadać, a później zobaczyłam Ludmiłę i szybko go od siebie odgoniłam, a ona podeszła do mnie i pytała się o czym rozmawialiśmy. Obiecałam jej, że się nie będę wtrącać, ale ja przecież muszę jej jakoś pomóc. - powiedziałam
- No, ale skoro Ludmiła nie chce Twojej pomocy, a Federico nie chce z Tobą rozmawiać, to co teraz zrobisz?
- Nie wiem Leon, nie wiem.. coś muszę wymyślić. Wiem tylko, że nie mogę tak tego zostawić. Przecież to widać, że się sobie podobają.
- Eh.. na pewno coś wymyślisz, a teraz może by tak.. pracować nad piosenką? - zapytał z uśmiechem
- Dobrze.. - powiedziałam ze smutną miną.
- Nie martw się, na pewno będzie dobrze, a jakby coś się stało to zawsze masz mnie pod ręką.
- Dzięki Leon, ale.. wolę się z czymś takim zwracać do Fran. - powiedziałam i poszłam po gitarę.

Leon:
Czy ta Violetta, skapnie się kiedyś, że coś do niej czuje? Czy ona naprawdę ma mnie gdzieś? W końcu Violetta, wzięła gitarę i mi ją podała.

- No to.. masz jakiś pomysł? - zapytała
- Nie, a ty?
- Też nie..
- Może by tak coś o miłości, która jest, ale jej nie ma.. - powiedziałem
- Co? Nie rozumiem.. - powiedziała mrużąc brwi
- Zakochana para, która wstydzi się wyjawić swoich uczuć, kochają się nawzajem, ale nie wiedzą o tym, bo wstydzą się sobie o tym powiedzieć, rozumiesz?
- Trochę..
- No i jak? Może być? - zapytałem
- No.. może być.
I zaczęliśmy myśleć nad tekstem.. trwało do długo. W pewnym momencie Violettcie przyszło coś do głowy i napisała słowa na kartce.
- Może być? - zapytała i podała mi kartkę.

,,Który raz myślę to właśnie Ty kolejny błąd,
tracę moc dzień po dniu.
Może rok świetlny stąd, może to niespełna krok,
dzieli nas od siebie już.

Czy drogi te złączy los?
Czy będzie nam to pisane?
Tak szybko kręci się świat,
niewiele tego co trwałe.''

- Super! - powiedziałem
- A ty coś masz? - zapytała z uśmiechem
- Coś mi chodzi po głowie, ale nie potrafię tego jakoś tak poukładać. - powiedziałem patrząc się w sufit.
- To teraz się skup i spróbuj przenieść myśli na kartkę - powiedziała i podała mi kartkę z długopisem.
Nie trwało to długo, szybko napisałem tekst i podałem jej kartkę.

,,I każdego dnia pytam gdzie jesteś no gdzie?
jak długo jeszcze, bo w tym
szalonym świecie już nie chcę,
kierować się na drogę chaosu Ty znasz,
najlepszy sposób ja chcę Twego dotyku, głosu
I z oczu Twych kraść każde spojrzenie, ich blask
jak ukojenie i żyć tutaj jak w niebie to dzisiaj w cenie,
Próbuję Cię wypatrzeć w tłumie a czas, nieubłaganie wciąż gna
I nadal szukam przestać nie umiem.''

- I? - zapytałem
- Jaki ty to masz zamiar zaśpiewać? - odpowiedziała pytaniem na pytanie
- Normalnie.. coś nie tak? Gdyby Ci to nie przeszkadzało to.. gdybym mógł trochę to tak jakby za rapować?
- Nie no spoko, tekst jest świetny! Musimy jeszcze coś dodać, wymyślić melodię i będziemy na czysto! - powiedziała z uśmiechem
- Ok. - powiedziałem i nagle spojrzałem się na zegarek. Była 19:20. To był znak, że już muszę iść.
- No dobrze Violu, ja już zmykam, ok? - zapytałem
- Dobrze, odprowadzić Cię do drzwi?
- Co? Niee.. poradzę sobie - odpowiedziałem z uśmiechem
- No dobrze - powiedziała.
Na pożegnanie pocałowałem ją w policzek i wyszedłem.
- Dobranoc Violu. - powiedziałem wychodząc
- Dobranoc Leon. - odpowiedziała cicho.
Mam nadzieję, że jeszcze będziemy razem.

Federico:

Leżałem na łóżku, bolał mnie brzuch i to pewnie z nerwów i smutku jaki dręczył mnie od samego rana przez Ludmiłę. Przeglądałem swój telefon i nagle zobaczyłem kontakt o nazwie ,, Ludmi <3 '' . Zamknąłem oczy i po otwarciu ich, usunąłem jej numer. Nie miałem nikogo komu mogłem się wygadać. Nikt nigdy nie czuł tego co ja. Przez to było mi jeszcze bardziej ciężej.

 
---------------------------
Myślę, że dałam radę i że Wam się podoba :)
Moim zdaniem to i tak jest katastrofalne! :D
Nie wiem czy piszę co raz lepiej czy co raz gorzej :p
Dla mnie jest ważne, że Wam się podoba czy nie :>
Miłego popołudnia Wam życzę i... do PRZECZYTANIA! (mam nadzieję)